Witam, jest jakaś strona podobna do duolingo tylko że o tematyce Polskich pojęć,słowek? np co to znaczy: :Mieć parcie na szkło :Paradoks wiem że można sobie w necie zobaaczyć co znaczy dane słówko, ale fajnie to sobie utrwalać i poznawać nowe There are pieces of glass lying on the kitchen floor. (Uważaj! Kawałki szkła leżą na kuchennej podłodze.) vitro. szkło (laboratoryjne) drinkware. szkło (naczynia na napoje) AmE [niepoliczalny] Angielskiego najszybciej nauczysz się online. Wypróbuj za darmo kurs eTutor. Od poniedziałku 25 października Czechy zaostrzyły zasady dla podróżnych z Polski. Osoby niezaszczepione muszą się liczyć z dodatkowymi obostrzeniami. W środę 27 października zniesiono jednak sygnalizowany początkowo obowiązek odbywania kwarantanny po przyjeździe do kraju. By wjechać do Czech, niezaszczepieni muszą okazać Legenda. L - kurs przedłużony do Polanowic. * Czas przejazdu podany na rozkładzie jest średnim czasem przejazdu w ciągu dnia. Rzeczywisty czas przejazdu może odbiegać od podanych wartości. Wydrukuj rozkład. Rozkład jazdy autobusu K we Wrocławiu z przystanku Bezpieczna kierunek: KAMIEŃSKIEGO (PĘTLA) słupek: 23146. WPHUB. masterchef. + 5. oprac. Iwona Nowacka. 29-05-2017 17:47. Monika Goździalska ma parcie na szkło. Nowa gwiazda TVP zdobyła się na szczere wyznanie. Finalistka "MasterChefa" niedawno z impetem wróciła na wizję. Wydrukuj rozkład. Rozkład jazdy autobusu 113 we Wrocławiu z przystanku Strachowskiego kierunek: KRZYKI słupek: 26315. Charakterystyczną cechą zapalenia pęcherza moczowego jest uczucie parcia na pęcherz, przy czym najczęściej wydalane są jedynie małe ilości moczu. Często oddawaniu moczu towarzyszy piekący lub kłujący ból w cewce moczowej. Mocz może być mętny lub nawet krwisty i mieć nieprzyjemny zapach. Dzięki tej wspaniałej trójce tak zwany tercet egzotyczny Jasio, Pawełek i Barbara czekajcie drodzy niedługo otwarcie tunela także będą mieć parcie na szkło jacy to oni cool najlepsi a miasto w ruinie już dawno my mieszkańcy powinniśmy na zbity ryj ich wypierdolić za marnotrawstwo mam tu wiele do zarzucenia promenada kalectwa, sofy po 60000 poPLN, mitingi z dupy za 100, 000 PLN Ludzie zasługują na wybór, powinni mieć możliwość prostego i łatwego ustawiania domyślnych opcji, a ich wybór przeglądarki powinien być uszanowany. Pracowaliśmy nad kodem, który uruchamia naszą przeglądarkę pomimo protokołu wskazującego Microsoft Edge, jeśli użytkownik to Firefoksa uznał za preferowaną. Übersetzung Polnisch-Deutsch für parchen im PONS Online-Wörterbuch nachschlagen! Gratis Vokabeltrainer, Verbtabellen, Aussprachefunktion. ZiCqmT. Wyprawa na wakacje wymaga od nas pewnego rodzaju organizacji, jak i przemyślenia tego, czy wszystko ze sobą zabraliśmy. Tak naprawdę należy pomyśleć o większej torbie plażowej, by wszystko niezbędne przedmioty spakować w jedną, wtedy łatwiej będzie się wybrać na plaże. Co właściwie należy na nią zabrać? napoje- w szczególności bardzo duże zapasy wody, ponieważ nawodnienie organizmu stanowi podstawę jego prawidłowego funkcjonowania. Szczególnie gdy przez dłuższy czas będziemy przebywali na słońcu. Należy postawić na wodę lub ewentualnie napoje słodzone. W żadnym wypadku nie należy zabierać ze sobą alkoholu. krem z filtrem- nie tylko przed wyjściem na plaże należy się posmarować, ale również w trakcie przebywania na niej co jakiś czas należy nałożyć kolejna warstwę. To szczególnie istotne by dostosować właściwą moc kremu do potrzeb skóry, dla dzieci warto jest wziąć mocniejszy filterek. odpowiednia pora- należy wystrzegać się opalania w godzinach 10-14 ponieważ wtedy można doznać poparzenia słonecznego. Dlatego tak ważnym jest, by odpowiednio rozplanować sobie cały dzień. strzeżona plaża- przed wybraniem się w dane miejsce należy sprawdzić czy jest ono strzeżone przez ratownika. To niezwykle ważne, gdyż ma wpływ na nasze poczucie bezpieczeństwa. Artykuł napisany gościnnie przez: Post navigation Szklane odpady - szczególnie w miejscach, gdzie powstaje ich naprawdę dużo, jak puby czy restauracje - bywają problematyczne. Szklanych butelek, słoików i innych opakowań z tego tworzywa nie da się tak po prostu zgnieść. Przez one zajmują dużo miejsca i wymagają częstego wynoszenia i wywożenia, co generuje duże koszty. Za rozwiązanie tego problemu zabrał się polski start-up Maas Loop. O tym, jak to wyglądało opowiada nam Paweł Ciesielski - jego współzałożyciel. Zanim porozmawiamy o Waszym produkcie, pomówmy chwilę o samym sortowaniu odpadów. Dlaczego jest to tak ważne dla ochrony środowiska? Najprościej rzecz ujmując: dlatego, że tylko posortowane odpady można recyklingować. Sortowanie może odbywać się w domu – kiedy zastanawiamy się, w którym z czterech koszy pod zlewem umieścić zużyty ręcznik papierowy, na ulicy – gdy wyrzucamy puszkę do odpowiedniego kosza, czy na sortowni, gdzie przeważnie pracownicy ręcznie rozdzielają hałdy śmieci na taśmociągach. Na pewnym etapie śmieci po prostu muszą zostać posortowane. Im szybciej się to stanie, tym łatwiej i taniej jesteśmy w stanie poddać je recyklingowi. A im niższe koszty, tym recykling jest bardziej powszechny i otwarty na innowacje. Jak działa Wasze urządzenie? W Maas Loop zajmujemy się produkcją kruszarek do szkła. Skruszone szkło zajmuje 5 razy mniej miejsca, co przekłada się na mniejszą ilość odbieranych koszy na śmieci, a tym samym na obniżenie rachunków za wywóz. 5 razy mniej zapełnionych koszy na śmieci to 5 razy niższe opłaty – oczywiście pod warunkiem, że nie mamy stałych opłat za wywóz. Standardem w Europie czy w Stanach jest jednak uzależnienie wysokości opłat od ilości odbieranych kubłów. Dla kogo jest ono przeznaczone? Kto najczęściej jest jego odbiorcą? Nasze urządzenie dedykowane jest lokalom gastronomicznym, bo to one najczęściej – w ramach swojej działalności – borykają się z dużymi ilościami butelek szklanych. W tym miejscu warto podkreślić, że przeważająca większość butelek wykorzystywanych w gastronomii to butelki bezzwrotne i jednorazowego użytku. W jaki sposób pomaga ono w segregacji odpadów? Jako że urządzenie jest obsługiwane przez pracowników pubów czy restauracji, możemy mieć pewność – którą wymusza też karta gwarancyjna – że do kruszarek trafiają jedynie butelki szklane. A skruszone butelki można wykorzystać np. do produkcji granulatu do piaskowania, ścierniwa, filamentu do druku 3D, farby odblaskowej, materiałów budowlanych, biżuterii, włókna szklanego czy paneli fotowoltaicznych. Możliwości jest mnóstwo. Co więcej FEVE (The European Container Glass Federation) – zrzeszająca 20 producentów opakowań szklanych – prowadzi obecnie prace, których celem jest budowa nowoczesnego, wielkowymiarowego pieca hutniczego. Hybrydowy piec tlenowo-paliwowy w 80% zasilany będzie odnawialną energią elektryczną, a przy tym w pełni wykorzysta stłuczkę szklaną (obecnie stłuczka szklana nie jest wykorzystywana przy produkcji bezbarwnego szkła). Technologia, nad którą pracuje FEVE, może zmniejszyć emisję CO2 z pieca o 60%, a emisję z całej instalacji o połowę lub jeszcze więcej – jeżeli zostanie połączona z alternatywnymi źródłami energii, np. wodorem czy biogazem. Co - jako właściciel pubu lub restauracji - powinienem zrobić z produktem, który powstaje w wyniku kruszenia w Waszym urządzeniu? Mogę go po prostu wyrzucić do pojemnika na szkło czy powinienem zamówić dla niego jakiegoś specjalnego odbiorcę? Tak, stłuczone szkło można normalnie wyrzucić do pojemnika na szklane odpady. Urządzenia Maas Loop mogą skruszyć szkło zarówno do postaci kilkucentymetrowych kawałków, jak i piasku, wszystko zależy tylko od gęstości zastosowanego wewnątrz sita. W każdym kraju wygląda to trochę inaczej, ale póki co przyjmujemy, że w pewien sposób bezpieczniejsze jest kruszenie szkła na grubsze fragmenty. Taka tłuczka szklana odebrana przez lokalny MPGK (Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalne - przyp. red.) trafia na sortownię i tam optycznie jest dzielona na kolory: zielony, brązowy i przezroczysty. Ale z drugiej strony, jeżeli zdecydujemy się skruszyć szkło na piasek, otwiera się furtka, aby sortownia sprzedawała to później jako granulat do piaskowania. A różnice w cenie poszczególnych frakcji są ogromne. W Polsce średnio 40 zł za tonę kosztuje „zwykła” tłuczka szklana. 240 zł za tonę kosztuje tłuczka posortowana kolorystycznie. A granulat do piaskowania osiąga cenę 1200 zł za tonę. Skąd pomysł na to rozwiązanie? Jak długo nad nim pracowaliście i jak udało Wam się wprowadzić je na rynek? Ze spotkania trójki przyjaciół w pubie (śmiech). Widząc, ile butelek szklanych w ciągu jednego wieczora jest opróżnianych – niekoniecznie przez nas (śmiech) – doszliśmy do wniosku, że jest w tym spory potencjał. Zabraliśmy się za raporty o ekonomii cyrkularnej, zestawienia trendów konsumenckich, zrobiliśmy badania na grupie docelowej i wyszło nam, że ma to sens. Firmę założyliśmy we wrześniu 2020 roku, przeszliśmy przez inkubację w RARR, a potem udało nam się dostać dofinansowanie na rozwój start-upu z PARP. Aktualnie, w kwietniu 2022 roku, pierwsze urządzenia trafiają do naszych partnerów regionalnych (w Katarze i Wielkiej Brytanii) i zaczynamy sprzedaż. Rusza właśnie Progam Grantowy ING Banku Śląskiego. Chociaż szukamy obecnie najciekawszych proekologicznych pomysłów z innego obszaru niż Wasz, bo z zakresu czystej i dostępnej energii, chciałbym w tym miejscu zapytać, jak ze swojej perspektywy oceniasz tego typu przedsięwzięcia? Co powiedziałbyś młodym naukowcom i start-uperom, którzy zastanawiają się, czy w ogóle warto brać w czymś takim udział? Tak, słyszałem o Programie Grantowym ING i gorąco tej inicjatywie kibicuję. Braliśmy udział w dwóch programach grantowych - jeden wygraliśmy, a w drugim jesteśmy w finale, ale jego dalsze losy, ze względu na sytuację w Ukrainie, stoją na razie pod znakiem zapytania. I tak jak pewnie wiele młodych marek wahaliśmy się, czy chce nam się w to wchodzić: bo trzeba dostarczyć odpowiednie dokumenty, bo perspektywa jakichś tam szkoleń wydaje się średnio kusząca i tak dalej… Ale przemogliśmy się i zdecydowanie tej decyzji nie żałujemy. A więc: idźcie, próbujcie, chociaż będzie Was to kosztowało trochę czasu. Po pierwsze, dzięki programom grantowym poznajemy inne startu-upy i organizatorów, co może się okazać bardzo owocne. Jako zwycięzcy dostaliśmy mnóstwo zapytań od funduszy inwestycyjnych. Odezwała się też do nas Katarsko-Polska Izba Handlowa - nasz obecny partner regionalny. Zaproszono nas do Kataru, gdzie pokazaliśmy swoje urządzenie i teraz zaczynamy je tam sprzedawać. Gdyby nie program grantowy, coś takiego na pewno by się nie wydarzyło. Po drugie, ocena pomysłu przez ekspertów to bezcenna informacja zwrotna (oczywiście, gdy kapituła konkursu jest na odpowiednim poziomie). Rozmowy z ludźmi, którzy spojrzą na twój pomysł pod względem finansowym, cyrkularnym itp., przynoszą szalenie istotny, a w dodatku bezpłatny feedback. Czy myśleliście, żeby Wasze urządzenie z restauracji i pubów trafiło na ulice miast? Tak, pracujemy właśnie nad takim urządzeniem z naszym partnerem – Urzędem Miasta wrześniu tego roku oddajemy do testów kosze na szkło. Później planujemy pracę nad wersjami na tworzywa sztuczne i aluminium. Przed nami sprawdzenie czujników, które rozpoznają rodzaj wyrzucanego opakowania oraz przygotowanie software’u, które zintegruje się z tworzonym w Europie systemem kaucyjnym. Jakiś czas temu rozmawialiśmy ze start-upem Bine, który również pracuje nad podobnym rozwiązaniem. Ich patent na rozróżnianie odpadów bazuje na rozpoznawaniu obrazowym. A na co postawiliście Wy? Na ten moment nie mogę zdradzić zbyt wiele, więc powiem tylko tyle, że u nas będzie to dźwięk. Bardzo zależy nam na tym, aby nie szpecić przestrzeni miejskiej, nie robić „kolejnych paczkomatów”. Urządzenia, które chcemy wprowadzić, mają być w miarę małymi, przyjemnymi wizualnie koszami na śmieci i rozpoznawanie odpadu na podstawie dźwięku najlepiej korelowało z tym założeniem. Stawiamy na rozwiązanie proste i mało zawodne. Dlaczego lepiej wyrzucić szklaną butelką do pojemnika Maas Loop niż po prostu wpakować ją do odpowiedniego kontenera? Po wprowadzeniu w Polsce systemu kaucyjnego wystarczy, że jednorazowo sparujesz swój telefon z naszym urządzeniem, aby korzystać z wielu profitów. Za każdym razem, gdy będziesz wyrzucał śmieci do naszego pojemnika, na Twoim koncie pojawią się kody kreskowe wyrzuconych opakowań. Na ich podstawie będziesz mógł odzyskać kaucję w sklepie, albo otrzymać dostęp do usług oferowanych przez gminę – przejazdów komunikacją miejską, bezpłatnego parkowania, biletów do kina czy teatru. Wasze urządzenie jest bardzo estetyczne. Czy eko-patenty muszą się dobrze prezentować, aby ludzie chcieli z nich korzystać? A dziękuję bardzo. Wydaje mi się, że dobre projektowanie – w tym uwzględnienie user experience – jest kluczowe dla powodzenia każdego biznesu, nie tylko związanego z eko-sektorem. Dobrze zaprojektowane urządzenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. W przeciwieństwie do źle zaprojektowanego. Dla osoby, która wyrzuca śmieci, ważne jest przede wszystkim, żeby było to: a) tanie, b) wygodne. Dokładnie w takiej kolejności. Ekologia jest sprawą trzeciorzędną. Wierzę, że jeśli ułatwimy segregacje, ekologia pojawi się sama. Co doradziłbyś młodym start-uperom, którzy mają pomysły na inne rozwiązania z zakresu poprawy efektywności segregacji odpadów? Robić, robić i jeszcze raz robić. To jest tak pojemna branża, że każdy z nas znajdzie w niej miejsce dla siebie. I nie bójmy się ze sobą rozmawiać! W większości wypadków nie jesteśmy dla siebie konkurencją, a możemy sobie nawzajem pomóc – uzupełniając swoją ofertę czy technologię. A nawet jeśli jesteśmy dla siebie konkurencją, to przecież można się konsolidować. Niech zwyciężą lepsi. Na koniec dnia – jeśli poprawimy globalny recykling – i tak wygramy na tym wszyscy. Jak, Twoim zdaniem, kształtuje się obecnie relacja między biznesem a ekologią? Unia Europejska – poprzez Zielony Ład – jasno wskazuje, czego oczekuje od rządów krajów członkowskich i przedstawicieli biznesu. Mądrzy przedsiębiorcy widzą w tym szansę, a nie zagrożenie czy dodatkowe koszty. Szkoda marnować dobre śmieci, jeśli można na nich zarobić. Bardzo dziękuję za rozmowę. Również dziękuję. Jak słyszę takie opinie to nie wiem czy śmiać się z ludzkiej głupoty czy płakać nad osobami wyrażającymi takie zdanie? Ale może zacznijmy od początku. A początek to Ilona Adamska – przedsiębiorcza kobieta z Sanoka, którą życiowe ścieżki zaprowadziły do Warszawy. 15 lat temu otworzyła swoją działalność gospodarczą pod nazwą Agencja Wydawniczo-Promocyjna Jak każdy w tej branży – musiała przecierać swoje ścieżki. Mieć pomysł na siebie. Mieć tyle siły i samozaparcia, żeby w stolicy wybić się ze swoimi usługami – takich jest przecież wiele. W Sanoku byłaby jedyną – tu w stolicy jest jedną z wielu. Jednakże to co mnie do niej przyciągnęło to oryginalność pomysłów. Żywiołowość. Wielozadaniowość. No i przede wszystkim „flow” – nadawanie na tych samych falach. Odbieranie pomysłów przeradzanych w projekty Ilony jako szansy na pokazanie siebie – jako specjalisty, jako profesjonalisty, jako eksperta. Jaki zatem „lans”? Pytam, bo tak uważają co poniektóre Panie patrzące na nas z boku (a nawet i niektóre Członkinie Klubu, które mniej odważniej korzystają z tego, co oferuje Klub).Jeśli przychodzę do osoby, która pozwala mi na możliwości wyboru w różnorodnych projektach i potem zabieranie głosu w ważnych sprawach to jaki to „lans”? Lepszego źródła budowania PR-u i marki jak do tej pory nie spotkałam. Od dnia powstania Klubu a nawet wcześniej brałam udział w wielu projektach wydawniczych pod redakcją Ilony Adamskiej, która właśnie dzięki swoim kontaktom i wiedzy, jak wydać książkę i jak ją wypromować – robi to a ja staję się znana w całym kraju. W każdym artykule czy wpisie w książce jest „stopka”, gdzie piszę czym się zajmuję, gdzie mnie można znaleźć. Wyrażam też swoja opinię, zdanie na dany temat. W ten sposób pokazuję co myślę, kim jestem, jakie mam zawodowe kompetencje a ludzie dzięki tym projektom mogą się o mnie dowiedzieć. Jak dziś inaczej znaleźć dobrego specjalistę, jeśli nie właśnie w ten sposób? Dzięki Klubowi, do którego przystąpiłam ponad rok temu stałam się osoba rozpoznawalną. Ludzie wiedzą kto to Magdalena Nowak, wiedzą, że mam „cięty język” i że wbrew całemu światu walczę o tematy trudne, ciężkie i wygrywam! Po to, żeby później móc pomóc innym. Do tej pory w tych kilku książkach, w tych licznych artykułach i wywiadach przeprowadzanych z Telewizją ATV sp. z w Warszawie – często można było usłyszeć mnie na żywo jak też i przeczytać co mam do powiedzenia w różnych kwestiach. Panowie nie tylko są na wielu naszych spotkaniach, ale także na galach jakie również Ilona Adamska organizuje. Nagrywaliśmy panele dyskusyjne gdzie każda z nas mogła wziąć udział w rozmowach na dany temat i to zostało uwiecznione. Dzięki tym występom przed kamerami coraz odważniej przed nimi staję (bo szczerze to mnie peszą). Dzięki Teamsom, z którymi obyłam się przez dwa lata podczas „zamknięcia” stałam się prowadząca spotkania innego Klubu – MBA Business Club WSFiZ w którym jestem Wiceprzewodniczącą. Coraz śmielej pozuję do zdjęć, miałam nawet warsztaty pozowania, które prowadziła Ilona. Czy to wszystko co wyżej napisałam to jest „lans”? Chyba tylko ktoś kto postradał rozum może to tak nazywać. Ja jestem wdzięczna za każde spotkanie, bo każde coś mi daje. Nowe kontakty, nowe projekty, nowe biznesy. Jak ktoś nie umiał z tego skorzystać to by przynajmniej kolokwialnie rzecz ujmując „nie srał na innych”, którzy widzą w tym sens i cel działania. „Parcie na szkło” – kiedy to tak naprawdę dzięki chłopakom z telewizji ATV Telewizja sp. z w Warszawie uczę się obycia z kamerą i aparatem. Przełamuję swoje lęki, o to czy np. dobrze wypadnę. Zaczynam coraz częściej, odważniej. Już nie trzęsą się ręce, już pytana „ad hoc” odpowiadam z marszu. A że zawsze jestem sobą i zawsze prawdziwa to tym bardziej nie mam problemu z wywiadami – za co jestem chłopakom niezmiernie wdzięczna. Rozumiem, że są osoby, którym „w oczy kole”, że ktoś osiąga sukcesy. Że ktoś chce się tymi sukcesami – małymi czy dużymi pochwalić innym. Pokazać, że można, że „da się” bo sam przeszedł długą i ciężką drogę by te sukcesy osiągnąć. Są tacy, co tylko gadać umieją i narzekać i nigdy nic poza to nie zrobią. „Obrobią dupę za plecami” bo sami niczego nie mogą wymyśleć albo wręcz zerżną cudze Nowak podczas październikowego spotkania EKKBJa jednakże już dziś wiem, że to jak pokazuję to co osiągam – zmotywowało wiele osób do działania. To, że jestem na wywiadach, w artykułach, książkach – zbudowało moją pozycję i buduje ją nadal. To, że mam grono osób, które cenią moje kompetencje, moją wiarygodność i wręcz czasem zwracają mi uwagę na to, kto „usiłuje” się na moich plecach przykleić. To wszystko to efekt długoletniej pracy, współpracy z właściwymi osobami i przede wszystkim jednego – tego, że nie boje się być sobą. Nie boję się mieć swojego zdania. Jak to w memie było „Jak mnie coś wkurwia to mówię, że wkurwia a nie że duch mój na rozżarzone węgle dupą usiadł”. Zatem zanim wyrazisz swoją „rozgoryczoną” opinię o tym, że to „lans”, czy „parcie na szkło” to wiedz, że ja buduję właśnie swoją markę. Staję się rozpoznawalną, autentyczną Magdaleną Nowak. Członkinią Klubów, które dają wartości. Ta praca nad sobą z ludźmi wokół powoduje, że to, czym się zajmuję, staje się widzialne dla ludzi. To, że walczę i mam przetarte ścieżki sprawia, że ludzie do mnie przyjdą po pomoc. Każdy, kto zechce mnie sprawdzić, zobaczy i usłyszy, bo materiału jest coraz więcej. A Ty jak nie masz chęci mnie dogonić czy dogonić innych to przynajmniej nie mów głupot bo ośmieszasz tylko siebie. Są tacy, którzy choć trochę chcą i potem słyszę, że stałam się dla nich inspiracją, wzorem. Że jak popatrzyli na mnie, zadzwonili do mnie i mnie zapytali to ich zmotywowałam jeszcze bardziej. A mnie to uskrzydla i frunę jeszcze dalej – bo to są dla mnie uczono „o konkurencji mówi się dobrze, albo wcale”.A Ciebie?ps. Europejski Klub Kobiet Biznesu to miejsce, które niesie ogromną wartość. Jeśli w pełni korzystasz z tego, co Ilona Adamska oferuje swoim członkiniom. Sam fakt, że napisały o nas “Wysokie Obcasy” świadczy o tym, że misja, która przyświeca naszej organizacji warta jest tego, by o niej głośno mówić. Jeśli mylisz “lans” z budowaniem marki i wizerunku – to Twój problem! Dlatego ty jesteś w tym miejscu w którym jesteś, a ja idę Nowak, dumna Członkini EKKB Do czego można się posunąć, żeby zostać gwiazdą telewizji? Okazuje się, że "parcie na szkło" może mieć naprawdę tragiczne skutki. Pewien prezenter brazylijskiego programu kryminalnego, żeby podnieść oglądalność swojego show, zlecał morderstwa! Wallace Souza - bo o nim mowa - to zresztą nie tylko początkująca gwiazda telewizji, jest on również czynnym politykiem i jak się teraz okazało jednym z liczących się graczy na czarnym narkotykowym rynku!Dlaczego zlecał morderstwa? Sprawa jest skomplikowana, bo plan był wyjątkowo zawiły. Po pierwsze Souza miał nowe, świetnie przygotowane i mrożące krew w żyłach tematy do swojego programu. Po drugie miał do wyrównania porachunki z innymi gangami i w końcu mógł się pozbyć niechcianej jest taki, że policja podejrzewa Souzę o zlecenie co najmniej pięciu morderstw. Co gorsza - przynajmniej na razie nikt nic nie może mu zrobić, bo jest on czynnym politykiem! Chroni go zatem immunitet!

mieć parcie na szkło