Urbex, inaczej urban exploration, to zwiedzanie opuszczonych miejsc, których w Polsce jest bardzo dużo. Mogą to być szpitale, koszary, domy, fabryki; i to często pełne wyposażenia. Pamiętaj, że urbex rządzi się swoimi prawami. Szerzej pisałam o tym w tekście: Najważniejsze zasady urbexu: akcja lokalizacja i urbex to nie wandalizm
Urbex w województwo kujawsko-pomorskie. Chcesz urbexować w kujawsko-pomorskim? Dzięki naszej stronie zawierającej mapę z ponad 1600 miejscami znajdziesz obiekty nie tylko w Bydgoszczy czy Toruniu. Sprawdź!
ZACHÓD USA: MAPA NAJPIĘKNIEJSZYCH MIEJSC. Wszystkie najciekawsze miejsca zaznaczyliśmy na poniższej mapce. Poniżej znajdziecie również gotowca: 17-dniową trasę po Stanach do pobrania, która z pewnością ułatwi Wam zaplanowanie wymarzonej podróży na zachód USA! USA W 17 DNI.
Szlakiem opuszczonych miejsc. 1,941 likes · 85 talking about this. Opuszczone i zapomniane miejsca w Polsce.
Opuszczone szpitale, ośrodki wypoczynkowe, pałace, czy kopalniane szyby i puste domy od lat budzą ogromne zainteresowanie miłośników urbexowych przygód. Te miejsca często skrywają mroczne
Przed wejściem do opuszczonych budynków należy więc odpowiednio się przygotować – zabrać potrzebny asortyment, naładować telefon, ubrać się tak, by zabezpieczyć ciało przed kontaktem z potencjalnie niebezpiecznymi substancjami czy bujną roślinnością. Ważne również, by nigdy nie wypuszczać się na eksplorację w pojedynkę.
2023-09-04 - Zwiedzanie opuszczonych miejsc w Polsce, urbex w Polsce, co to jest urban exploration, opuszczone miejsca w Polsce, co to jest urbex, zasady urbexu Zobacz więcej pomysłów na temat opuszczone miejsca, urban exploration, opuszczony.
opuszczona restauracja olimpijska opuszczona truskawka sadpol opuszczona willa gąseckich opuszczona willa józefów truskawka serock. Opuszczone miejsca w Warszawie i okolicach Opuszczona truskawka zdecydowanie jest warta uwagi. Polecam również zajrzeć do zapomnianej Restauracji Olimpijskiej i willi w Józefowie.
Do opuszczonych miejsc w Polsce zaliczymy Kłomno, Izerę, Pstrąże, Czerwony Strumień, Bromierzyk, Rapocin, Stary Hel, Ujków Stary, Stare Maniowy i Kielary. Każde z tych miejsc wygląda nieco inaczej i ma zupełnie inną historię. Kielary znajdujące się w woj. warmińsko-mazurskim kilkukrotnie zmieniały właścicieli.
Jeśli nie osobiście, to przynajmniej w jednym z setek kanałów TV. Powoduje to, że sięgamy po coraz bardziej ekstremalne doznania i nowe rodzaje przygód. Do takich niekonwencjonalnych pasji z pewnością należy szybko rozwijające się urban exploration (w skrócie urbex), czyli eksploracja miejsc porzuconych i niedostępnych. Tagi
6ZFOBe. Urban Exploration (pol. miejska eksploracja) to stosunkowo młode zajęcie, które jednak już zyskało bardzo liczne grono fanów na całym świecie. W opuszczonych miejscach jest coś magicznego, tajemniczego i lekko przerażającego - wszystko to łączy się w jedno: przygoda, jakiej jeszcze nie znałeś. Data dodania: 2016-09-27 Wyświetleń: 2436 Przedrukowań: 0 Głosy dodatnie: 2 Głosy ujemne: 0 WIEDZA Licencja: Creative Commons Opuszczone szpitale, stare fabryki, puste kościoły, ruiny zamków, dawne pałace.. Miejsca niegdyś pełne życia, teraz ziejące nienaturalną pustką. Trudno w to uwieżyć, ale czym bardziej zagłebiamy się w coś, co nazwano Urban Exploration (pol. miejska eksploracja), tym większy smutek ogarnia nasze serca. Możemy bowiem dostrzec, ile polskiego piękna się marnuje, ile fascynujących pałaców czy dworów mieliśmy. Historia płacze, a na jej pochylonych ścianach coraz mocniej odstaje farba. Urban Exploration to przemierzenie miejsc, które zwykle są niedostępne dla przeciętnych ludzi. Chodzi nie tylko o opuszczone miejsca (choć na nich chciałbym się tutaj skupić), ale także kanały, czynne fabryki i wiele, wiele więcej. Z reguły wszystko, gdzie trudno się dostać. Ale co jest w tym tak pociągającego? Otóż w momencie, kiedy ze zwykłej ulicy wkraczamy do takiego opuszczonego budynku trafiamy do zupełnie innego świata.. Do miejsca, gdzie zatrzymał się czas. Jest tu nienaturalnie cicho. Każdy krok słychać, zdawałoby się, na wiele kilometrów. Każdy szmer, szum, cieknąca woda - zdają się zagrożeniem. Czasem zresztą tak się dzieje: w opuszczonych miejscach bardzo często mieszkają bezdomni lub przeróżne zwierzęta. Można trafić na złomiarzy lub tzw. „kwiat młodzieży” spożywający alkohol. W budynku wciąż może być prąd, więc lepiej unikać większych połaci wody. W fabrykach jest wiele łatwopalnych lub trujących materiałów, może pod nami zawalić się podłoga lub na głowę spaść sufit. Jest wiele powodów (pełna lista tutaj: Urban Exploration - zagrożenia), aby opuszczonych miejsc unikać. Jednak wiele jest też takich, które bez względu na wszystko do nich ciągną. Chodzi tu oczywiście o unikalność takich zapomnianych obiektów: zdarza się, że jesteśmy pierwszą osobą od kilkunastu lat, która stąpa po danym korytarzu. Która widzi miejsce, porzucone przzez poprzedniego właściciela. Możemy dzięki temu, choć na chwilę, przywrócić dla takiego opuszczonego miejsca życie. Osobiście uwielbiam wyobrażać sobie, jak dane miejsce wyglądało, kiedy te puste korytarze wciąż jeszcze przemierzały czyjeś stopy. Albo po znalezionej maszynie do pisania stukały palce: co wtedy pisały? Przeglądam dokumenty, listy, często bardzo wzruszające, które nigdy nie dotarły do adresatów. Ile takich jest? Wszystko fotografuję. Czasem przed wyprawą do opuszczonego miejsca, a czasem po, wyszukuję informacje o jego historii. Pytam pobliskich mieszkańców. Zbieram dane, aby później umieścić to wszystko w internecie. Może chociaż tym małym gestem miejsce odżyje w pamięci ludzi, którzy, zdawałoby się, dawno już o nim zapomnieli. Licencja: Creative Commons
Herb województwa łódzkiego Obszar powstał po pierwszej wojnie światowej z części historycznych, takich jak ziemia sieradzka, rawska, opoczyńska, wieluńska, piotrkowska oraz z Księstwa Łowickiego. Utworzone jako wynik decyzji administracyjnej, przez co stanowi obszar niejednorodny ani kulturowo, ani tradycyjnie, ani obyczajowo. Opuszczone miejsca w Łodzi Rozkwit infrastruktury fabrycznej, a później zniszczenia wojenne i okupacyjne pozostawiły na Łodzi ogromne znamię. Po mieście bardzo dużo jest porozrzucanych opuszczonych obiektów, starych fabryk itp. Każdy eksplorator powinien znaleźć tu miejsce dla siebie. Opuszczone miejsca w województwie łódzkim Oczywiście wokół głównego centrum przemysłu tekstylnego powstawało wiele wsi fabrycznych, które budowały się wokół zakładów. Dzięki temu nie tylko sama Łódź obrodziła w opuszczone miejsca, ale też i okolica. W województwie łódzkim znajdziemy nie tylko opuszczone fabryki warte eksploracji, ale też opuszczoną infrastukturę kolejową czy zdewastowane pałace. Bez wątpienia obszary są warte eksploracji. Historia województwa łódzkiego Najstarsze znalezisko z terenu obecnego województwa pochodzi sprzed ok. 56 000 lat. Jest to fragment krzemiennego narzędzia znaleziony pod górą św. Małgorzaty (powiat łęcki). Na początku epoki brązu (1800 - 1400 lat osadnictwo na tych terenach skupiało się w dorzeczach Bzury, Warty i Pilicy. Właśnie w tym czasie znaleziono tu tak zwane brązowe skarby, na przykład brązowe naramienniki z Rawy Mazowieckiej. Znalezione tu kurhany w Łubnej i Okalewie zaliczają się do największych w Polsce. Tuż przed nową erą pojawiają się tutaj pierwsze elementy uzbrojenia Celtów, którzy przez te tereny przewozili i handlowali bursztynem. Później pojawiają się także elementy z rzymskich prowincji czy też greckie monety. Znaleziono na przykład w Rychłocicach rzymski kaganek, a w Siemiechowach późnoceltycki hełm. To właśnie tędy przechodził szlak bursztynowy. Legenda powstania miasta Łódź U źródeł Bzury, na Rogach i Różkach, pełno było błota i kałuż. Tylko wąski, dziki dukt leśny przedzielał je wówczas od nowych źródeł i drugiej rzeczki zaczynającej swój bieg już na późniejszych Dołach i Sikawie. Była to dzisiejsza Łódka, przed wiekami zwana po prostu Starą Strugą. Janusz przeciągnął po tych błotach dalej swą łódź na południe i zachód. I znów z trudem odpychał się jakimś drągiem o płytkie dno owej strugi. Obowiązkowo - jak na owe czasy wymagano i jak głosi opowieść - musiał mieć w tobołku w swej dłubance jakiś obrazek święty czy figurkę szczęśliwą... Dopłynął tedy do miejsca, gdzie dziś stoją stare kamienice przy Zgierskiej w parku Staromiejskim, (dziś już w skrytym kanale). Tu Janusz poczuł, że jego stara ojcowska łódź jakby była pełna kamieni i dalej ruszyć nie może. Czy ten obrazek tak mu zaciążył, czy też, co bardziej możliwe, dno się nadwyrężyło uciążliwą podróżą i woda w łodzi przybrała; dość, że o dalszej podróży nie było już mowy, choć rzeka biegła jeszcze niżej na zachód. Wyszedł więc chłop z łodzi na brzeg, wyciągnął tobołek i trochę pomedytował. Później przez mieliznę wyciągnął ową łódkę ku wyższemu, północnemu brzegowi. Wdrapał się na wzgórek, rozejrzał wokoło i nabrał otuchy. Okolica była sposobna, na zdrową i spokojną wyglądała. Wnet chciał sporządzić sobie szałas na nocleg, by na drugi dzień łódź oporządzić i próbować płynąć dalej, lecz gdy chwilę pobył na brzegu, spotkała go tu pierwsza przygoda, zaczął padać ulewny deszcz. Nie zraziło go to wcale. Ściął kilka grubszych gałęzi i ustawił na nich swą łódź - dnem do góry! Posłużyła mu za schronienie przed burzą. Stała się pierwszym ludzkim dachem w tej okolicy... Rano posłyszał Janusz glosy puszczy. Wokoło rozbrzmiewały ptasie śpiewy, słychać było stukanie pracowitych dzięciołów, brzęczenie dzikich pszczół. Okolica przemawiała doń swojsko i kusiła: - ...Tu się zadomowisz, tu oporządzisz - będzie nam z sobą dobrze, żaden książę ani biskup czy inny wielmoża nie dostrzeże cię tu.. pracę ci, choć mozolną, dam - mówiła dalej puszcza. - Nie poskąpię drzewa na budulec, ni miodu z dzikich barci, a może czasem i tur, żubr lub łoś ci się trafi... Przemówiło to do niego. Został. Dopiero nadchodząca jesień wygnała go z domku "Pod Łódką"... Począł ścinać kłody, pod pierwszą własną, prawdziwą chatę! A szałas z łódką, jako dachem, zachował potem długi jeszcze czas na pamiątkę swego tu przybycia... Jeszcze później związał się z jakowąś dziewuchą z dalszych stron, być może aż z odległego o milę - Widzewa... Tu spytają niektórzy ciekawsi, dlaczego nie z Kozin lub Żubardzia?... Ano, bo osad tych jeszcze wtedy nie było... Następne chaty, już z synami i wnukami wznosił. Osiedli obok ojca i dziada, na wzgórkach, które po wiekach Górkami Plebańskimi tu nazywano, gdyż powstał tam później drewniany kościółek. Niedługo, bo już w piątym pokoleniu, rozłożył się w tym miejscu kwadratem targowy Stary Rynek, a było to przy drogach leśnych wiodących na północ do Zgierza, na zachód pod Strugę, na południe do Piotrkowa i Drewnowiczów i na południowy wschód do Wolborza... Minęło sto, a może dwieście lat od tamtych czasów. Dopiero przyszłe pokolenia słuchając opowieści gminnej, jak to ich odważny i pracowity prapradziad przedzierał się przez tę gęstwinę swoją mizerną łódką, która na mocy jakiegoś dziwnego uporu płynąc dalej nie chciała i tu nabrawszy wody w miejscu stanęła - nazwali to miejsce na wieczną pamiątkę po prostu - Łodzią... Mieszkańcom tej osady wydało się jednak z czasem, że to zbyt mały dowód szacunku i miłości dla przodków, na dodatek więc i rzekę, która była niegdyś drogą ucieczki, a stała się przez samodzielną wyprawę przodka nadzieją lepszego jutra, nazwali podobnie - Łódka... Źródło: Łódź rolnicza pomiędzy XV a XIX wiekiem Łódź rolnicza Pierwsze informacje o Łodzi pochodzą z 1332 roku, jednak dopiero w 1423 roku król Władysław Jagiełło nadał jej przywilej lokacyjny (wieś dostała 28-łanowy obszar). Mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa. W połowie XVI wieku miasteczko liczyło około 650 - 800 mieszkańców. Dopiero na początku XIX wieku rozpoczyna się okres rozwoju miasta (po zniesieniu granicy celnej pomiędzy Królestwem Polskim a Rosją). Zaczęli przybywać nowi mieszkańcy, rzemieślnicy oraz kupcy. Powstał tutaj krajowy przemysł włókienniczy, a miasto stało się wiodącym ośrodkiem polskiego przemysłu tekstylnego. Szybki wzrost ludności Łodzi w XIX wieku był wynikiem napływu ludzi ze wsi, małych miast oraz osadników z państw ościennych (głównie z Czech i Saksonii). Pod względem tempa przyrostu miasto biło wszelkie ówczesne rekordy - niemal co 10 lat podwajała liczbę swoich mieszkańców (1860 - 32 tys., w 1897 r. - 314 tys.). Łódź za czasów okupacji Łódź przemysłowa Od roku 1870 (i przez następne 20 lat) miasto wchodzi w czas najbardziej intensywnego rozwoju przemysłowego. Powstają ogromne zakłady bawełniane: np. Poznańskiego (1872 rok) oraz Heinzla i Kunitzera (1879 rok). Powstają tez zakłady wyrobów jedwabnych, maszyn włókienniczych, lnianych czy wełnianych. Dzięki temu wiele firm jednoosobowych i spółek jawnych poprzekształcało się w spółki akcyjne. Miasto nie było przygotowane na tak dynamiczny rozwój: zarówno powstających fabryk, jak i napływających ludzi. Warto zauważyć, że w 1908 roku miasto zamieszkiwało 340 000 ludzi i zajmowali oni taki sam teren, co w 1840 roku 13 000 ludzi. Zaczynają powstawać przedmieścia, pełne chasu budowlanego i nędzy. To wszystko prowadzi do napięć: w 1861 roku zniszczeniu ulegają mechaniczne krosna w fabryce Scheiblera, a w 1892 roku wybucha (pierwszy w Polsce) strajk powszechny, znany jako „Bunt Łódzki”. Kolejne manifestacje zaczęły się odbywać w latach 1905 - 1907, gdzie protestowało aż kilkadziesiąt tysięcy robotników. Podczas jego ujarzmiania zginęło lub zostało rannych kilkaset osób, wiele też dostało się do aresztu. Mimo tego ludność Łodzi wciąż wzrastała i w okresie 1910 - 1913 zwiększyła się z 408 000 do 506 000. W czasie wybuchu I wojny światowej miasto było jednym z najgęściej zaludnionych miast przemysłowych na świecie - 13 280 na km2. Po pierwszej wojnie światowej i podczas okupacji niemieckiej przemysł włókienniczy popadł w ruinę, a sama Łódź wyludniła się prawie o połowę. Ulica Piotrkowska za czasów okupacji hitlerowskiej Okres międzywojenny Jako pierwsze miasto w Polsce wprowadza się tutaj bezpłatny i powszechny obowiązek nauczania. W 1928 roku powstaje oddział Warszawskiej Wolnej Wszechnicy Polskiej, który zapoczątkowuje powstanie Uniwersytetu Łódzkiego. Dziewięć lat później powstaje Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Przed wybuchem II wojny światowej Łódź była centrum przemysłu tekstylnego i ośrodkiem okręgu przemysłowego, a zamieszkiwało ją około 672 000 osób (w tym prawie 35% ludności żydowskiej i prawie 15% niemców). Łódź kilka lat po wojnie II wojna światowa Po zajęciu miasta przez armię nazistów, w 1940 roku utworzono getto dla Żydów. Na początku było w nim ponad 300 000 osób (cztery lata później, przy jego likwidacji, wyszło z niego zaledwie około 900 osób). Powstał też obóz dla Cyganów oraz obóz do celów germanizacji i niszczenia polskich dzieci, przez który przeszło około 12 000 dzieci, z których ponad 6 000 bestialsko zamęczono. Dzień przed wyzwoleniem Niemcy spalili więzienie na Radogoszczu, w którym żywcem spalili 2 000 osób. Łącznie zginęło ok. 300 000 Żydów i 120 000 Polaków. Łódź po wojnie Po wojnie w mieście zostało około 300 000 mieszkańców. Co prawda struktura miasta, jego budynki i fabryki mocno nie ucierpiały, jednak ucierpiała ich zawartość: Niemcy wywieźli mnóstwo surowców, maszyn, itp. W latach 1945 - 1948 miasto pełniło funkcję zastępczej stolicy miasta, w którym zgromadzili się i obradowali przedstawiciele władzy w Polsce. Od razu po wojnie, w 1945 roku, postanowiono zwiększyć obszar miasta czterokrotnie - aż do 21 150 hektarów. Przemysł został znacjonalizowany, zmodernizowany i zrestrukturyzowany. Łódź przeradza się w ośrodek naukowy i akademicki. Odbudowywane są budynki mieszkalne i powstają nowe zakłady fabryczne. Niestety skutki wojenne są widoczne do dziś: w mieście aż roi się od opuszczonych miejsc, głównie zakładów fabrycznych.
offer 1:1 cheap includes indispensable factors of advanced watchmaking in future: individuation, security, full service, elegant craft and perfect technology. swiss online in high quality. swiss builders professionals devoted. best 1:1 cloned with imported japanese miyota quartz movement. reddit is not really drift-driven mood for autonomy even more vividly showed. Opuszczone miejsca w Polsce Czym sÄ… opuszczone budynki. Opuszczone miejsca, jak sama nazwa wskazuje, sÄ… to obiekty w których nikt nie mieszka, w których nikt nie pracuje ani którymi nikt siÄ™ nie zajmuje. Jako, że w obecnych czasach praktycznie każde miejsce ma wÅ‚aÅ›ciciela lub zarzÄ…dcÄ™, pojÄ™cie to zostaÅ‚o przez eksploratorów rozwiniÄ™te i dotyczy również takich miejsc, których wÅ‚aÅ›ciciele wyjechali i nie zajmujÄ… siÄ™ budynkiem, obiekt jest niewykorzystywany (nawet, jeÅ›li posiada ochronÄ™) też dodać, że część osób parajÄ…cych siÄ™ zwiedzaniem opuszczonych budynków wchodzi także do trudno dostÄ™pnych dziaÅ‚ajÄ…cych i czynnych miejsc. JeÅ›li chcesz siÄ™ dowiedzieć wiÄ™cej o Urban Exploration, czym to dokÅ‚adnie jest i jak zacząć eksplorować, kliknij w poniższy link. Urban Exploration - czym jest i jak zacząć? Opuszczone miejsca po lokalizacjach. PrzeglÄ…daj opuszczone miejsca w Polsce po województwach lub opuszczone miejsca na Å›wiecie po krajach. JeÅ›li chcesz przejrzeć wszystkie obiekty z Polski, wybierz „Wszystkie krajeâ€, a nastÄ™pnie „Polskaâ€. Losowe kategorie opuszczonych miejsc. Hotele, Wypoczynkowe Opuszczone hotele, opuszczone oÅ›rodki wypoczynkowe i inne opuszczone obiekty wypoczynkowe. Obiekty wchodzÄ…ce w skÅ‚ad infrastruktury turystycznej, w których Å›wiadczone sÄ… odpÅ‚atnie usÅ‚ugi noclegowe i turystyczne. Wojskowe Opuszczone forty, ruiny zamków, opuszczone bunkry itp. Wszystkie miejsca zwiÄ…zane z wojskiem, policjÄ… i innymi sÅ‚użbami mundurowymi. Fabryki Opuszczone fabryki: mleczarnie, cegielnie, gazownie, elektrownie, tartaki itp. ZakÅ‚ady produkcyjne, posiadajÄ…ce zorganizowany na dużą skalÄ™ cykl produkcyjny w oparciu o pracÄ™ maszyn i ludzi. PiÄ™kne oraz brzydkie jednoczeÅ›nie. PrzeglÄ…daj wszystkie kategorie Ostatnie artykuÅ‚y o opuszczonych miejscach. PrzeglÄ…daj wszystkie artykuÅ‚y Galeria opuszczonych miejsc. Opuszczony dworek myÅ›liwski 'Kora' woj. Wielkopolskie, Polska Opuszczony cmentarz samochodów 'GM' woj. Mazowieckie, Polska Twierdza Modlin woj. Mazowieckie, Polska Opuszczony paÅ‚ac w ÅÄ…czanach woj. Opolskie, Polska Dwór 'Scharfeneck' woj. DolnoÅ›lÄ…skie, Polska Opuszczony paÅ‚ac w Pruszkowie woj. Mazowieckie, Polska Opuszczony dworek myÅ›liwski 'Kora' woj. Wielkopolskie, Polska Opuszczona fabryka papieru 'KJ' woj. Mazowieckie, Polska Opuszczona kaplica woj. Opolskie, Polska Opuszczony mÅ‚yn Amerikon / Amerykan woj. Opolskie, Polska Opuszczona elektrownia w PÅ‚ocku woj. Mazowieckie, Polska Opuszczony paÅ‚ac woj. Opolskie, Polska Zobacz wiÄ™cej Moje podróże. Jak być może zauważyliÅ›cie, strona ta nie byÅ‚a ostatnio zbyt czÄ™sto aktualizowana. Nie znaczy to, że zaniechaÅ‚em eksploracji - jedynie tyle, że chwilowo jestem zajÄ™ty innym projektem, zwanym Fshoq! - Podróże i Fotografia, na którym opisujÄ™ swoje przygody podróżnicze, dodajÄ™ poradniki fotograficzne oraz opisujÄ™ sposoby na to, jak zdrowiej żyć. JeÅ›li jesteÅ›cie ciekawi moich wypraw oraz fotografii, zajrzyjcie koniecznie na tÄ™ stronÄ™. Kiedy już dostatecznie rozwinÄ™ projekt Fshoq!, tak jak udaÅ‚o mi siÄ™ z Into the Shadows, powrócÄ™ tu i na powrót zacznÄ™ opisywać swoje eksploracje opuszczonych miejsc. Do zobaczenia! Ta strona wykorzystuje pliki cookie, aby zapewnić maksymalnÄ… wygodÄ™ w korzystaniu z serwisu. JeÅ›li nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczÄ…ce plików cookies możesz zmienić w swojej przeglÄ…darce. Zamknij to okno.
- Borlik pokazuje Trójmiasto, jakiego nie znacie. Zapomniane miejsca niegdyś tętniące życiem, podupadłe atrakcje turystyczne, czarne plamy na mapie miasta - rejony, w które lepiej nie zapuszczać się po zmroku - tak zapowiada nową, już dziesiątą powieść kryminalną Piotra Borlika jego wydawca - Prószyński i S-ka. Jakie to miejsca, co pisarz planuje w najbliższym czasie, a także którzy bohaterowie jego książek wrócą wkrótce na karty powieści - o tym wszystkim rozmawiamy z autorem "Labiryntu", który kilka dni temu miał swoją książek z TrójmiastaMagdalena Raczek: "Labirynt" to już twoja 10 powieść. Chciałoby się zapytać: kiedy to wszystko minęło?! Niedawno rozmawialiśmy o twoim debiucie... Jak podsumowałbyś ten czas i jak widzisz siebie za kolejne 10 tytułów? Piotr Borlik: To prawda, 10 książek robi wrażenie, zwłaszcza że jest to dorobek pięciu ostatnich lat. Siadając do pisania pierwszej powieści, nigdy nie zakładałem, że tak to się wszystko potoczy. Hobby stało się moją pracą, co jednak ważniejsze, wciąż przynosi tyle samo frajdy, a może nawet więcej, bo nie muszę już pisać pokątnie w pracy i zarywać nocek. Mam nadzieję, że jestem tym samym człowiekiem - bogatszym o doświadczenia, z bardziej rozwiniętym warsztatem i bardziej profesjonalnym podejściem do pisania, ale wciąż przede wszystkim piszącym dla siebie samego. Czytelnicy na spotkaniach autorskich twierdzą, że się zmieniłem, że kiedyś byłem bardziej spięty, ale to chyba jedyna zmiana jaka we mnie zaszła (no może jeszcze nowa fryzura powiązana z nieubłaganym upływem czasu i okulary na nosie od zbyt długiego ślęczenia nad tekstami). Co będzie za 10 kolejnych książek? Mam nadzieję, że upragniona ekranizacja, jeszcze więcej luzu i kilka kilogramów mniej (uśmiech).Przeczytaj także: Mistrz kryminałów mieszka w TrójmieściePomówmy zatem o twojej ostatniej książce, czyli o "Labiryncie". Z opisu wydawcy: "Borlik pokazuje Trójmiasto, jakiego nie znacie. Zapomniane miejsca niegdyś tętniące życiem, podupadłe atrakcje turystyczne, czarne plamy na mapie miasta - rejony, w które lepiej nie zapuszczać się po zmroku" - brzmi to wszystko bardzo zachęcająco. Mam wrażenie, że wpisuje się to trochę w popularny ostatnio trend tzw. urban exploration. Czy jesteś może fanem urbeksu?Pierwszy raz z tym terminem zetknąłem się, czytając o jednej z lokalizacji opisanych w "Labiryncie". Jest w tym coś, co mnie kusi - ten dreszcz emocji przy zwiedzaniu opuszczonych miejsc, zgrzyt drzwi otwieranych po raz pierwszy od dawna, chrzęst szkła pod stopami... Na potrzeby researchu zwiedziłem opuszczone sanatorium w gdyńskim Orłowie, ale muszę przyznać, że poza ekscytacją odczuwałem przy tym dość sporą dawkę niepokoju. Być może mam za dużą wyobraźnię, a może jestem po prostu tchórzliwy. Wolę o pewnych rzeczach czytać lub słuchać, niż samemu ich doświadczać. Szczerze wątpię, czy będę kontynuować to jako pasję. Przeczytaj także: 100 opuszczonych miejsc i zapomnianych obiektów w przewodniku "Zona pomorskie"No właśnie, jednym z takich miejsc, w których dzieje się akcja twojego kryminału, jest dawne sanatorium w Orłowie. Co w nim jest tak przyciągającego, że je wybrałeś? To był dla mnie oczywisty wybór. O popularności tego miejsca niech świadczą odpowiedzi moich czytelników, gdy przed premierą "Labiryntu" zapytałem ich, jak sądzą, jakie zapomniane miejsca na mapie Trójmiasta przyjdzie zwiedzić głównemu bohaterowi powieści. Ponad połowa odpowiedzi dotyczyła dawnego sanatorium, nawet osoby z innych rejonów Polski słyszały o tym miejscu. Czytelnicy sugerowali również dawną fabrykę Batyckiego, szpital przy ulicy Kieturakisa czy budynek poczty przy placu Konstytucji w Gdyni. Jest więc w czym wybierać. Szkoda zmarnowanego potencjału, ale i tak Orłowo jest dla mnie wyjątkowym miejscem. To tam 11 lat temu oświadczyłem się mojej żonie, a w Domku Żeromskiego wypiłem niezliczoną ilość trochę o tych miejscach, na które się zdecydowałeś, pojawiających się w książce - jest to też torpedownia na Babich chcę za dużo zdradzić, by czytelnicy mogli odkrywać kolejne labirynty wraz z bohaterami książki. Skoro jednak już wywołałaś torpedownię, to rzeczywiście, była ona impulsem do powstania tej powieści. Wszystko to za sprawą jednej z moich czytelniczek, Magdy Kośnik, która sfotografowała torpedownię. Wyświetlające mi się na Facebooku zdjęcie uruchomiło całą lawinę zdarzeń, która doprowadziła ostatecznie do wydania "Labiryntu". Motyw labiryntów od dawna mnie fascynował, byłem nawet bliski dodania wątku labiryntów w "Boskiej proporcji", ale zawsze coś mnie powstrzymywało. Cieszę się podwójnie: raz, że stworzyłem tę historię, dwa, że wreszcie nie muszę kombinować przy odpowiedziach na spotkaniach autorskich o kulisy powstania pomysłu na książkę. Interesuje mnie, jak przygotowujesz się do pracy: aby opisać sugestywnie takie miejsce jak sanatorium czy torpedownia, trzeba tam wejść, zobaczyć to wszystko, poczuć klimat opuszczonego obiektu? A może nie z autopsji, a inaczej je poznajesz? Wspomniałeś, że byłeś w ruinach sanatorium, a jak z resztą lokalizacji?Tak, sanatorium w Gdyni miałem okazję zwiedzić, torpedownię jednak znałem wyłącznie z widoku rozpościerającego się z plaży. Na szczęście jest to obiekt dobrze udokumentowany w Internecie, że nie musiałem wynajmować łódki i fatygować się tam osobiście. Tak się składa, że bardzo pomocne było nagranie umieszczone w waszym portalu. Oczywiście będąc na miejscu, znacznie łatwiej wczuć się w panujący tam klimat, ale w tym wypadku uznałem, że materiał zgromadzony przez innych w zupełności mi wydaje się ciekawym miejscem akcji dla kryminału, zresztą pojawia się w wielu z nich, w twoich książkach. Co ma takiego w sobie, że tak przyciąga autorów, co dla ciebie jest w tym ważne?Najważniejsza dla mnie jest możliwość codziennego obcowania z miastem. Urodziłem się w Bydgoszczy, ale w Gdańsku dawno już zapuściłem korzenie i czuję, że to moje miejsce na Ziemi. Mam tu mnóstwo oddanych czytelniczek i czytelników, zaprzyjaźniłem się z miejscowymi bibliotekami, staram się brać czynny udział w kulturalnym życiu Trójmiasta. Naturalnym więc jest, że osadzam akcję w znanych mi rejonach. Wiem, że moi czytelnicy na to czekają i czerpią podwójną radość z obcowania z moimi książkami. Od dłuższego czasu kusi mnie osadzenie akcji na Biskupiej Górce. Odbyłem już kilka spacerów tamtejszymi klimatycznymi uliczkami, wziąłem udział w spacerze z przewodniczką, która nie tylko opowiadała o najciekawszych miejscach, ale również odczytywała haiku swojego autorstwa, inspirowane Biskupią Górką. To miejsce przyciąga mnie swoją historią i klimatem, ale wciąż nie jestem gotowy, by podjąć ten temat. Tak naprawdę mam cichą nadzieję, że ktoś doświadczony w tworzeniu kryminałów retro mnie ubiegnie i wykona kawał dobrej roboty. To miejsce zasługuje na porządną matematyczne i logiczne to - jak już wiedzą czytelnicy twoich książek - twój konik. Pojawiały się wcześniej w serii z Agatą Stec, a teraz w formie zagadek z labiryntami. Wydaje się, że przychodzi ci z łatwością ich wymyślanie. Czy tak jest rzeczywiście?To trochę jak z gotowaniem, które jest moją drugą pasją. Uwielbiam gotować, uwielbiam też pisać o jedzeniu, ale wszystko musi mieć swój czas i miejsce. "Boska proporcja" była przesiąknięta zagadkami matematycznymi, wzbogacały one tę historię i czyniły ją wyjątkową. Późniejsze książki miały zupełnie inny klimat, wrzucanie tam tego typu zagadek przyniosłoby wręcz odwrotny skutek. Zawsze powtarzam, że staram się, by każda moja kolejna książka była inna od poprzedniczek, toteż musiałem napisać kilka innych historii, by móc wrócić do zagadek. Nie zmienia to faktu, że "Labirynt" różni się praktycznie pod każdym względem od serii z Agatą Stec i Arturem Kamińskim. W luźnych zapiskach mam wstępny zarys historii z liczbami doskonałymi w tle i myślę, że Hubert Czarny, bohater "Tajemnicy Wzgórza Trzech Dębów", mógłby odnaleźć się w tej historii, ale jeszcze nie przyszedł na nią czas. No dobrze, to serie czy pojedyncze tytuły? Co bardziej lubisz pisać, co jest łatwiejsze dla ciebie?Kiedyś myślałem, że serie, ale patrząc na przykład na dorobek Katarzyny Puzyńskiej, która pisze serię kilkunastotomową, nie wiem, czy mogę stosować ten termin do moich książek. Z jednej strony serie kuszą możliwością przedstawienia zmian w głównych bohaterach na przestrzeni kolejnych części, z drugiej jednak tak wiele intrygujących postaci czeka na opisanie, że trudno się zdecydować. Obecnie dotarłem do miejsca, gdzie co chwilę słyszę pytania o powrót tego lub innego bohatera. Sam czuję, że należałoby odkurzyć Jakuba Ramona, a wspomniany wcześniej Hubert Czarny też nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Krótko mówiąc: na brak pomysłów nie każdy bohater czeka na swój powrót. W podziękowaniu w "Labiryncie" pada zapowiedź powrotu do bohaterki komisarz Stec - czy to oznacza, że powstaje/nie nowa (czwarta) część jej przygód?To prawda, ugiąłem się pod presją pytań o powrót Agaty Stec. Nie jest żadną tajemnicą, że trylogia "Boskiej proporcji" cieszy się największą popularnością wśród moich czytelników. Nie wiem, czy bardziej się cieszę, czy stresuję na ten powrót. Agata na pewno się zmieni. Kto czytał zakończenie "Białych kłamstw", ten wie, do czego posunął się jej brat, by wywołać w niej zmiany. Z drugiej jednak strony musi odezwać się jej przekorna natura, która nie pozwoli Agacie wieść spokojnego życia. Wzorem "Materiału ludzkiego" planuję osadzić część akcji w Gdańsku i część na Kaszubach. Wszystko dziać się będzie w mrocznej, zimowej aurze. Oczywiście nie zabraknie charakterystycznego czarnego charakteru, który będzie melomanem o bardzo specyficznym guście. Więcej nie powiem.
mapa opuszczonych miejsc w polsce